Pewne typy na RPA | Wolność Pióra

środa, Lipiec 7th, 2010

Pewne typy na RPA

Na poziom naszej ekstraklasy ciągle się uskarża. Z błotem z regularnością szwajcarskiego zegarka mieszają ją byli piłkarze średnio kilka razy w tygodniu. Płaczą, że rozwiniętych technicznie graczy to u nas na palcach jednej ręki zliczyć, że najciekawiej zapowiadające się spotkania, jak ten Wisła-Legia coraz częściej przypominają po prostu… kity. Że błyskotliwe akcje jak już graczom grającym w naszym kraju się udają, to niechcący, a widzowie przez łzy śmieją się z efektownych bramek jaką np. w przedostatniej kolejce zaaplikował własnemu bramkarzowi nowy ulubiony piłkarz poznańskich kibiców Mariusz Jop. Czy polska ekstraklasa naprawdę jest tak słaba, jak ja opisują?
By to sprawdzić choć w minimalnym stopniu postanowiłem zliczyć ilu zawodników, którzy mieli w tym roku okazję zagrać na polskich boiskach wybiegnie (a raczej będzie w składach swoich kadr) na najbliższych mistrzostwach świata. Mundial to wydarzenie nie byle jakie, stąd przy powoływaniu przez coachów poszczególnych reprezentacji piłkarzy nie kalkuluje się – wybiera tylko tych którzy są gwiazdami.
Wychodzi na to bowiem, że cała polska cienizna, o której czytamy prawie codziennie znajduje swoje odzwierciedlenie w zaproponowanym przeliczniku. Na mundial z naszej ligi pojedzie tylko… dwóch graczy. Są to golkiper Legii Warszawa Jan Mucha ze Słowacji, oraz Słoweniec Andraz Kirm z Wisły Kraków. Na załapanie się do ekipy Hondurasu mógł liczyć także Carlo Costly, który grał w GKS-ie Bełchatów skąd powędrował do rumuńskiej ligi, lecz doznał kontuzji i jego wyjazd na mistrzostwa świata pewnie pozostanie w sferze marzeń.
Rezultat ten zatem naszą ekstraklasę ośmiesza. Nawet gdyby polskiej drużyny nie zabrakło na mistrzostwach globu w RPA to liczba biało-czerwonych z ekstraklasy nie powaliłaby na kolana – wszak większość najzdolniejszych Polaków wciąż gra na obczyźnie. No chyba, że Franciszek Smuda zrobiłby istną kadrową rewolucję i kosztem Ireneusza Jelenia preferował Tomasza Frankowsiego…  Na nasze nieszczęście będzie miał na nią jeszcze dwa lata – aż do Euro 2012.