Kategorie
- Dom (10)
- Finanse (7)
- Fun (1)
- Hobby (1)
- Internet (4)
- Nauka (1)
- Rozrywka (3)
- Sport (11)
- Turystyka (6)
- Usługi (11)
- Zdrowie (4)
Archiwa
- Czerwiec 2011
- Marzec 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Październik 2010
- Lipiec 2010
- Maj 2010
- Marzec 2010
Tagowanie
koszykówka
szybkie czytanie
Lubliniec
bilety lotnicze
logistyka
zapamiętywanie
apartamenty
Praca Lubliniec
nocleg
masaż
pościel satynowa
muzyka
piłka nożna
Reklama Lubliniec
ekstraklasa
fotografia
magazynowanie
NBA
bilety do Paryża
wysoki skład
Warszawa
ebiznes
kosmetyki
Internet
projekty domów
architekt
pościel
zdjęcia
kosmetyki ekologiczne
zarabianie
festiwal
hotel
naturalne kosmetyki
sportowcy
pościel bawełniana
darmowa playlista
projektowanie
salon kosmetyczny
mistrzostwa świata
wyszukiwanie mp3
modelki
muzyczna wyszukiwarka
nauka czytania
Heineken
apartament

Łobuzerski Oliwa
Przyglądając się ringowym zmaganiom Mariusza Pudzianowskiego w Mix Martial Arts nie jestem w stanie odpędzić od siebie myśli, jak w MMA dawali by sobie radę atleci, dla których walka na pięści i stopniowe grzmocenie przeciwnika prostymi czy sierpami nie ograniczały się w przeszłości tylko do przepychanek barowych.
Powstaje pytanie – z jakiego sportu? Dżudocy przygotowywani są do starć w parterze, lecz nie mają doświadczenia w wykonywaniu ciosów na głowę. Koszykarze, siatkarze czy piłkarze nożni też nie za zbytnio, bo wszyscy pamiętają jaką okazję do wyrządzenia sprawiedliwości dostał Zidane i w jak nadzwyczajny sposób ją spaprał. Zamiast pięścią w głowę, Francuz wymierzył głową w brzuch. Ani to gustowne, ani wydajne. Nagle mnie olśniło – Krzysztof Oliwa.
Hokej to dyscyplina dla prawdziwych facetów. Tym bardziej w NHL. Im więcej masz szwów na głowie, im więcej ran kłutych, ciętych i szarpanych na swoim ciele, tym większym jesteś twardzielem. Jeśli straciłeś podczas spotkania zęba, lub dwa, wyzywająco szczerzysz się do kamery i pokazujesz, że cię to nie obchodzi. Gdy grasz w hokeja i wiesz, że istnieje ryzyko, że możesz dostać krążkiem lecącym grubo ponad 100 km/h w czaszkę nie ubierasz kasku. Bo jesteś twardzielem.
Gdy na jednej z bokserskich gal organizowanych w w kraju nad Wisłą dziennikarz stacji telewizyjnej dostrzegł siedzącego w pierwszych rzędach Krzysztofa Oliwę, nie zastanawiał się ani przez moment aby poprosić go o krótką rozmowę. Hokeista w telewizorze prezentował się, jak Frankenstein bez charakteryzacji. Mariusz Czerkawski to Jerzy Buzek hokeja, natomiast Oliwa to Janusz Palikot, przed którym uciekało pół amerykańskiej NHL. Laniem pięściami po twarzach w dyscyplinie polegającej na skierowaniu krążka do bramki przeciwnika Polak nie tylko wyrobił sobie nazwisko, ale przede wszystkim zarobił miliony. Przy wzroście 196 cm oraz wadze 111 kilogramów, ze swym doświadczeniem (a pamiętać należy, że wydajny był mając na nogach łyżwy) wróżyłbym mu niemałą karierę.
Całe szczęście, że Oliwa był świadom, kiedy się z hokejem pożegnać. W rozgrywkach 2005/2006 w lidze NHL liczba pojedynków na pięści spadła aż o 46% w porównaniu do poprzedniego sezonu. Gdyby Polak pozostał w lidze, byłby „bezrobotny”.