Amerykański kosz | Wolność Pióra

środa, Lipiec 7th, 2010

Amerykański kosz

Amerykańska NBA do Polskiej Ligi Koszykówki ma się jak krowa do Krówki. Niby chodzi o to samo, niby po parkiecie biega taka sama liczba zawodników, niby obręcz zawieszona jest na tej samej wysokości. A jednak wszystko jest zupełnie różne. Najokazalej wielki dystans dzielący PLK od tych amerykańskiej NBA ukazały coroczne pojedynki najlepszych graczy obu zawodowych lig (tak tak, Polska Liga Koszykówki jest ligą zawodową…). Ich rozmach i organizacyjny porządek.

NBA All Star 2010 miał miejsce w Dallas. Właściciel miejscowej drużyny Mavericks, milioner Mark Cuban znany nie tylko z udziału w amerykańskiej wersji Tańca z Gwiazdami ale także (a może przede wszystkim) z zapierającej dech w piersiach hojności oraz łatwości wydawania sum z sześcioma zerami. Gdy Cuban w końcu wywalczył dla „swojego” miasta organizację NBA All Star od samego początku zakomunikował, że takiej imprezy świat jeszcze nie wiedział (a przynajmniej ten koszykarski). Jak powiedział, tak uczynił. Na widowni stadionu Dallas Cowboys zasiadło 108 tysięcy kibiców, którzy mieli okazję oklaskiwać grę najlepszych koszykarzy NBA. I bez znaczenia, że zdecydowana większość swe oczy kierowała na zawieszony pod kopułą stadionu telebim. Oczywiście w wydaniu XXL. Bo Amerykanie wszystko pragną mieć największe, najlepsze, najokazalsze – po prostu the best.

Nieco inaczej w kraju nad Wisłą. Kierownictwo PLK święto basketu zdecydowały w tym roku przyznać miejscu, które drużyny pierwszoligowej… w ogóle nie ma. Do hali Globus w Lublinie wejść mogło 4 tysiące kibiców, ekranu nie było, spiker niedomagał. I znowu, takie same jak za oceanem były tylko kosze, boisko, liczba zawodników będących po boisku…

Pokaz nieporadności dali organizatorzy. Co prawda występy ekipy tanecznej z Wrocławia oraz Trójmiasta a także gościnny występ latającej ekipy tanecznej „Ocelot” były godne podziwu, lecz kilku minutowa cisza zaraz po nich już mniej. Z powodu transmisji telewizyjnej mecz musiał rozpocząć się nieco później, czego nikt nie potrafił przewidzieć. Wtedy właśnie spiker nieudanie próbował rozbawiać fanów swoimi dowcipami oraz zachęcać ich do meksykańskiej fali. Tak, było z czego się śmiać…



Wpisane do kategorii: Sport i oznaczone jako: , ,