Kategorie
- Dom (10)
- Finanse (7)
- Fun (1)
- Hobby (1)
- Internet (4)
- Nauka (1)
- Rozrywka (3)
- Sport (11)
- Turystyka (6)
- Usługi (11)
- Zdrowie (4)
Archiwa
- Czerwiec 2011
- Marzec 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Październik 2010
- Lipiec 2010
- Maj 2010
- Marzec 2010
Tagowanie
nauka czytania
zdjęcia
szybkie czytanie
fotografia
logistyka
pościel bawełniana
ebiznes
bilety lotnicze
festiwal
architekt
koszykówka
Internet
muzyka
Heineken
apartamenty
Lubliniec
nocleg
sportowcy
Praca Lubliniec
naturalne kosmetyki
Warszawa
NBA
pościel satynowa
kosmetyki ekologiczne
zarabianie
modelki
ekstraklasa
Reklama Lubliniec
apartament
wysoki skład
masaż
kosmetyki
zapamiętywanie
mistrzostwa świata
projekty domów
wyszukiwanie mp3
hotel
darmowa playlista
pościel
magazynowanie
piłka nożna
projektowanie
salon kosmetyczny
bilety do Paryża
muzyczna wyszukiwarka

Afrykańskie trybuny
Znacie przykłady rzeczy czy zjawisk, o których wszyscy wiedzą, ale o których nikt nie chce napomnieć lub też, których nie chce potwierdzić? W prywatnych wywiadach przytłaczająca większość polskich zawodników występujących w TBL przyznaje się do korzystania z pomocy nie tyle magistrów psychologii co… bioenergoterapeutów, nazywanych kolokwialnie „szamanami”. Przyznaje się, ale oficjalnego stosunku nie wyprosisz od nich pod żadnym względem. Czemu służą zatem te podchody? A no dlatego, że w Polsce wciąż panuje stereotyp, że ludzie posiadający zagadkowe talenty byli normalnymi szarlatanami chcącymi swych interesantów najzwyklej w świecie oszukać.
Inaczej sprawy się mają w krajach afrykańskich. Tych, którzy pojawią się na zbliżających się mistrzostwach świata w RPA niech nie zdziwi na stadionach widok autentycznych szamanów. Takich z krwi i kości, co to nie tylko lamparcie kły będą mieli powieszone na karku, ale także pomalowane buzie, a nawet całe ciała. Futbol w krajach Trzeciego świata bez czarodziejów zasiadających na koronie stadionu, albo odprawiających modły czy też ciskających klątwy na drużynę rywala to prawie niemożliwe. Kadry państw Trzeciego świata zatrudniają prawdziwych magów, aby ci pomogli ekipie wygrać. Pobierają za to zapłatę, a swą robotę wykonują z należytą starannością oraz powagą. A zawodnicy nie tylko się ich słuchają, ale także dzięki nim czują się lepsi, zdolni do pokonania teoretycznie silniejszego oponenta. Niewinność wierzeń ludzi gorzej rozwiniętych państw, od tych chociażby z Europy, świetnie tłumaczy w swoich książkach dziennikarz Wojciech Cejrowski.
Jeśli wyruszasz zatem na mistrzostwa świata dostrzeż na koronie stadionu przywódcę, tego kto wali w bęben lub inicjuje piosenki. Nie są to liderzy polskich grup chuligańskich, którzy przyśpiewkę składają z pięciu wyrazów, w tym trzech niecenzuralnych, a szamani, którzy w tej chwili miotają na boisko urok – dobry bądź też. I afrykańscy zawodnicy naprawdę w nie wierzą. Jeśli twoja ukochana drużyna straci brankę w ostatniej akcji meczu, będziesz już wiedział co się stało.